Kim jestem w swojej własnej opowieści ostatnio? Sama do końca nie wiem.Szukam swojej ścieżki, czy to rozwijając się w masażu lomi lomi, czy to wysyłając kolejne CV i chodząc na rozmowy w sprawie pracy, czy to ucząc się pracy z energią. Doczytując porzucone ksiażki, albo porzucając je na dobre. Mierząc się z trudnymi emocjami, swoimi i innych. Ale też, sprzątając chaos wokół siebie,...
Coś się właśnie domknęło w moim życiu, wraz z jesienną równonocą. Po raz pierwszy od czterech lat doświadczyłam takiego spotkania w gronie pięknych ludzi, a zarazem - historia zatoczyła koło. Spotkałam tam kogoś niewidzianego całe wieki, kogoś, kto był powodem, by cztery lata temu iść na podobne spotkanie - i gdybym była dawną sobą, to spotkanie sprzed lat wpłynęłoby na całe moje doświadczenie tego...
Zachwycam się słońcem i jeszcze świeżą zielenią. Już nie tak prażącym słońcem, ale dalej grzejącym. Wiszącym jednak w powietrzu zapachem jesieni. Choć z pozoru nie zmieniło się nic, zmieniło się wszystko. I zmieni się jeszcze więcej.Nie będę znów sobie obiecywać, że znów napiszę, że wrócę do regularnego pisania. Takie deklaracje z reguły nie działają. Ale może jednak napiszę coś więcej niż tylko ten...
Minęły całe wieki, odkąd pisałam tu ostatnio. Przez jakiś czas próbowałam wracać i totalnie mi nie szło, nie wiem, jak będzie teraz, ale chciałam się z Wami podzielić kilkoma życiowymi zmianami. Nie rewolucjami, raczej był to szereg ewolucyjnych zmian na różnych frontach i poziomach. Nie, nie rzuciłam pracy, nawet jej nie zmieniłam. Mieszkam tu gdzie mieszkałam. Nawet włosy mam jedynie dłuższe (aktualnie do...
Eufemistycznie powiem, że bywało u mnie lepiej.Mniej eufemistycznie: bywało kiepsko, ale teraz to zabrakło już skali.Mój tata jest w szpitalu, z diagnozą tego samego na co naście lat temu zmarła moja mama. A moja siostra traktuje mnie jak czarną owcę, na którą można napaść "bo tak".Spłakałam się okropnie, spędziłam weekend tulona przez przyjaciół, w poniedziałek widzę się z terapeutą.Dam radę, jakoś - ale...
Rozbicie ostatniego tygodnia powoli mija, na pewno w dużym stopniu dzięki temu, że spotkałam się z dwójką bliskich mi osób, spędziłam mnóstwo czasu na słońcu, wyspałam się w końcu i zrobiłam sporo wiosennych zdjęć. Plus hormony przestały mi robić sieczkę z emocji. Zawsze to już coś. Nieodmiennie rozważam wypad do Ogrodu Botanicznego, ale na to jeszcze przyjdzie czas, kiedy będzie jeszcze bardziej zielono...
Przestaję pisać, ale za jakiś czas "swędzi mnie klawiatura" i znów piszę tu parę słów. Później znów znikam i znów wracam. Może tej wiosny szczególnie tego potrzebuję, bo zmienia się u mnie dużo.Choć w sumie - zmiana to u mnie nic nowego.Zwłaszcza wiosną.Tej wiosny jednak, choć staram się zwykle nie żałować tego, co było, do kilku sytuacji i kilku osób wracam myślą i...